Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/aliis.na-przeciwny.bedzin.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server154327/ftp/paka.php on line 5
iespodziewanego

5 William Szekspir. Hamlet, I, 5, przekł. Jarosława Iwaszkiewicza.

- Patrząc na was, trudno w to uwierzyć. Dlaczego nie możesz po prostu przyznać, że ci
Zamknął bagażnik i patrzył, jak Klara wsiada z małą do samochodu, sadowi ją w foteliku, przypina pasami i całuje. Pomyślał, że wszystko, co powiedziała, brzmiało logicznie, a jednak miał wątpliwości. To, co zrobiła, było bardzo profesjonalne. Nie tylko przykryła dziecko własnym ciałem, lecz wepchnęła wózek między auta, by zyskać dodatkową osłonę. Większość ludzi nie umiałaby zachować się w ten sposób.
- Bo tak jest.
Hope przypomniała sobie, co kilka tygodni wcześniej mówiła jej sekretarka Philipa: że Gloria pytała o łapserdaka, którego przysłała Lily, Vincenta czy Victora jakiegoś tam. Wypytywała, czy dziewczyna go widziała, czy wie kto zacz. Sekretarka powiedziała naturalnie, że nie ma pojęcia, o kogo chodzi, ale Gloria mogła go przecież odnaleźć na własną rękę.
miem, co zaszło, ale to było coś potwornie wielkiego i czar-
dżentelmenów i dam chciało porozmawiać z naszą Rose?
- Tak, milordzie, ale dostał polecenie, żeby wywoskować parkiet w sali balowej.
- A! W takim razie sprowadzę pomoc.
- Przykro mi, Liz. Jesteś bardzo zdolna i na pewno poradzisz sobie w życiu mimo tego niepowodzenia. Mam nadzieję, że czegoś cię ono nauczy.
- A ty bardzo podniecająca. - Uśmiechnął się szeroko. - Powiesz mi wreszcie, o czym
- Och, Lex, wczoraj była etykieta salonowa, a dzień wcześniej te głupie wiejskie tańce
Sam budynek, klasycystyczna bryła z dwudziestoma ośmioma doryckimi kolumnami od frontu i biegnącymi wokół elewacji galeriami, był zadziwiającym dziełem architektury. Kiedy oświetlało go popołudniowe słońce, jaśniał, jak na ironię, dziewiczą bielą, zdawał się otoczony aureolą świętości. Gdy słońce zachodziło, blask aureoli znikał i złudzenie świętości pryskało. Dom ożywał muzyką Jelly Roli Mortona, Tony Jacksona i im podobnych, po pokojach niósł się śmiech mężczyzn, którzy pojawiali się tutaj, by kupić zakazany owoc, i kobiet, które oferowały go na sprzedaż.
- Powinieneś być zadowolony. Zostanie więcej panien dla ciebie.
- No to zbierz się i wyjdź do niego.

mając pojęcia, czym jest śmierć.

- Zawsze panujesz nad sytuacją?
- Najpierw coś ci opowiem. Coś, czego inaczej na pewno nie chciałabyś wysłuchać. Jeśli potem nadal będziesz się upierała, żeby wysiąść, droga wolna.
- Kiedyś byłem w takiej samej sytuacji i dobrze wiem, co to znaczy. Wierz mi, Victor, jest ciężko, nawet sobie nie wyobrażasz, jak ciężko.

Gloria wie.

– Berdyczowski – przedstawił się prawnik i ledwie się powstrzymał, żeby nie podać
Słyszała tylko o ich synu, Fredericku, którego Frank i Doug entuzjastycznie zachwalali jako
cała kara.

- Na to wygląda.

Ten uniósł powieki, zobaczył piegowatą twarz z niespokojnie wytrzeszczonymi oczyma i
82/86
trzeba rozciąć wzdłuż na trzy równe części, a potem skleić je z powrotem u podstawy. Voilà,